​Szkielety, wiedźmy, zakapturzone postacie, świecące dynie i wciąż powtarzające się pytanie: „Cukierki albo psikus?”. To widok, który jeszcze kilkanaście lat temu budził w Polsce zdziwienie, a dziś stał się stałym elementem jesiennego krajobrazu. Z roku na rok celebrowanie Halloween wchodzi w naszą rzeczywistość coraz śmielej – w szkołach organizowane są przebierane bale, witryny sklepowe przeplatają się motywami grozy, a kultura kosmopolityczna zdaje się całkowicie wypierać rodzimą pamięć o zmarłych.

​Gdy tekst ten, pod tym samym tytułem, ukazał się po raz pierwszy – dokładnie 15 lat temu "W Rodzinie Józefa" 08/2011 (90), s. 13 – zjawisko to było dla wielu nowinką z Zachodu. Dziś widzimy wyraźnie, jak bardzo zakorzeniło się ono w przestrzeni publicznej. Warto więc na chłodno, z perspektywy czasu, postawić pytanie: z czym tak naprawdę mamy do czynienia i dlaczego jako chrześcijanie nie powinniśmy przechodzić obok tego obojętnie?

​Słowa, które kryją więcej, niż nam się wydaje

​Najpierw przypomnijmy znaczenie samego słowa „Halloween”. Okazuje się, że nie jest ono niczym innym jak tylko zniekształceniem określenia pochodzącego z Irlandii: All Hallows' Eve, to znaczy: wigilia Wszystkich Świętych – ta sama, którą Kościół obchodził niegdyś uroczyście do 1955 roku.

Środa to dla wielu z nas wyjątkowy dzień w tygodniu. Gdy słońce powoli chyli się ku zachodniemu horyzontowi, a codzienne obowiązki ustępują miejsca wieczornemu wyciszeniu, w naszym kościele dzieje się coś niezwykłego. O godzinie 18:00 świątynia na powrót napełnia się życiem. Rozbrzmiewają znajome dźwięki, a wierni gromadzą się wokół ołtarza, by wspólnie powierzyć swoje troski Tej, która nigdy nie odmawia pomocy.

​Matka, która słyszy każde serce

​Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy, znajdująca się w naszym kościele na ścianie po lewej stronie od ołtarza głównego, jest nam bliska od pokoleń. Jej spojrzenie – głębokie, pełne czułości i zrozumienia – skierowane jest nie tyle na trzymane w ramionach Dzieciątko, ile prosto na nas. Przypomina nam, że w każdej, nawet najtrudniejszej życiowej burzy, mamy potężną Orędowniczkę.

​Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy to coś więcej niż tylko nabożeństwo. To duchowy azyl, w którym możemy zrzucić ciężar codziennych trosk, lęków o przyszłość, problemów rodzinnych czy zawodowych. Odczytywane na głos intencje – te pełne wdzięczności za otrzymane łaski, jak i te wołające o ratunek w chorobie czy zwątpieniu – tworzą żywą mozaikę ludzkiego życia. Kiedy modlimy się razem, doświadczamy, że nikt z nas nie jest w swoich zmaganiach sam.

19 października to data, która na trwałe wpisała się w polską historię i kalendarz liturgiczny. Tego dnia Kościół wspomina błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszkę – kapłana, który swoim życiem i męczeńską śmiercią udowodnił, że miłość i prawda są potężniejsze niż strach i przemoc. Nieprzypadkowo właśnie ta data stała się dniem ustanowionego przez Sejm RP Narodowego Dnia Pamięci Duchownych Niezłomnych.

​Człowiek, który wybrał prawdy proste

​Ksiądz Jerzy Popiełuszko nie szedł do polityki – szedł do ludzi. Jako skromny wikariusz z warszawskiego Żoliborza, a zarazem duszpasterz ludzi pracy i „Solidarności”, stał się głosem tych, których próbowano uciszyć w czasach mrocznego komunizmu. W jego słynnych Mszach za Ojczyznę uczestniczyły tłumy. Nie naświetlał skomplikowanych teorii; przypominał rzeczy fundamentalne: o godności ludzkiej pracy, o prawie do wolności, o tym, że Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek.  

​Jego najprostsza, a zarazem najtrudniejsza do realizacji zasada brzmiała: „Zło dobrem zwyciężaj”. Nie nawoływał do nienawiści wobec oprawców, choć sam był przez aparat państwowy inwigilowany, nękany i w końcu brutalnie zamordowany w październiku 1984 roku. Tamtej jesieni oprawcy chcieli zabić człowieka i zamknąć mu usta, a tymczasem otwarli drzwi do jego duchowego zwycięstwa, które do dziś porusza serca.

​Mamy już za sobą pierwszą połowę października – miesiąca, który w Kościele jest w szczególny sposób poświęcony modlitwie różańcowej. Zanim spojrzymy na to, co jeszcze przed nami, chcemy z całego serca podziękować wszystkim, którzy już teraz tworzą tę wyjątkową modlitewną wspólnotę w naszym kościele. Dziękujemy za każdą obecność, za paciorki przesuwane w ciszy, za wspólny śpiew i za to, że w zabieganym tygodniu potraficie znaleźć czas, by zatrzymać się przed Bogiem. Wasza obecność to dowód na to, że modlitwa ma wielką moc!

​Październikowy półmetek – czas, by dołączyć!

​Październik powoli wchodzi w swoją drugą połowę, ale to wcale nie oznacza, że jest za późno, by zacząć. Wręcz przeciwnie! To idealny moment, aby podjąć nowe wyzwanie i dołączyć do nabożeństw różańcowych, które odbywają się w naszym kościele codziennie od poniedziałku do soboty o godzinie 17:15, a w niedziele o godzinie 16:30.

​Różanec to nie tylko pobożna tradycja czy monotonne powtarzanie formułek. To szkoła pokoju serca, medytacja nad życiem Jezusa i Maryi oraz przestrzeń, w której każdy z nas – bez względu na wiek – może powierzyć swoje codzienne troski, radości i intencje.

​Wtorkowy wieczorny chłód dzisiejszego dnia – 13 października – został całkowicie rozgrzany przez żarliwą modlitwę, śpiew i blask świec. Za nami już ostatnie w tym roku nabożeństwo fatimskie, które zgromadziło nas licznie w naszej parafialnej wspólnocie, by zjednoczyć siły w modlitwie i podziękować za wszelkie łaski mijających miesięcy. To był niezwykle poruszający, pełen pokoju i pięknych duchowych wzruszeń wieczór!

​Młodzi świadkowie wiary i modlitwa różańcowa
​Wydarzenie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 19:30 od modlitwy różańcowej. Ponieważ dzisiejszy dzień przypadł we wtorek, rozważaliśmy tajemnice bolesne. Szczególnym, niezwykle uroczym i głębokim momentem było to, że modlitwę prowadziła trójka naszych dzieci: Wiktoria, Karolina i Hubert. Ich zaangażowanie natychmiast przywołały na myśl wydarzenia z Cova da Iria oraz trójkę tamtych małych wizjonerów – Łucję, Hiacyntę i Franciszka. Widząc młode pokolenie tak pięknie przejmujące pałeczkę wiary, serca wszystkich obecnych napełniły się ogromną nadzieją i radością.
 
​Słowo, które prowadzi ku Niebu
​Po modlitwie różańcowej sprawowana była uroczysta Msza święta. W wygłoszonym słowie Bożym ksiądz Adam w piękny i przystępny sposób połączył kilka niezwykłych wątków dzisiejszego dnia:

​Tegoroczny, XXVI Dzień Papieski, przeżywany pod hasłem Św. Jan Paweł II. Uczeń-misjonarz, stał się dla naszej wspólnoty parafialnej czymś znacznie więcej niż tylko corocznym wspomnieniem. To był czas, w którym na nowo zadaliśmy sobie pytanie o żywotność dziedzictwa Wielkiego Polaka.  

​Zamiast zamykać postać Papieża w spiżowych pomnikach i powtarzać dobrze znane biografie, tegoroczne obchody mocno nas poruszyły, by sięgnąć głębiej – do oceanu jego myśli, encyklik, przemówień i niezliczonych wskazówek, które wciąż pozostają dla nas w dużej mierze nieodkryte.
​Myśl, która nie starzeje się ani o dzień

​Bogactwo, jakie zostawił nam Jan Paweł II, przypomina niewyczerpane źródło. Kiedy wracamy do jego nauczania o wolności, rodzinie, godności każdego człowieka czy odpowiedzialności za kulturę i świat, zaskakuje nas jedno: aktualność tych słów. Papież nie pisał teorii oderwanych od życia – on dotykał ludzkiego serca, wyznaczając horyzonty, które dzisiaj, w czasach tak wielu turbulencji i zagubienia, są nam bardziej potrzebne niż kiedykolwiek.  

​Być „uczniem-misjonarzem” – jak przypomina tegoroczne hasło – to znaczy najpierw czerpać u stóp Mistrza, wsłuchiwać się w Jego Słowo, by potem z odwagą i radością nieść je w codzienność: do naszych domów, szkół, miejsc pracy i na ulice naszych miast.