Żyjemy w czasie, w którym polska rzeczywistość społeczna i polityczna przypomina rozfalowane morze. Niezależnie od naszych osobistych poglądów, sympatii czy oceny bieżących wydarzeń, wszyscy na co dzień doświadczamy napięcia, podziałów i gorących sporów, które wdzierają się do naszych domów, miejsc pracy, a czasem nawet relacji sąsiedzkich i rodzinnych. Emocje biorą górę, a słowa często ranią zamiast budować.  

​Jako rodzina parafialna zadajemy sobie wówczas pytanie: jak odnaleźć się w tym pejzażu? Gdzie szukać punktu oparcia, który nie zawodzi?

​Kościół – dom wspólny, ponad podziałami

​Kościół ze swojej natury jest miejscem, które gromadzi wszystkich – bez względu na legitymacje partyjne, poglądy ekonomiczne czy wizje rozwoju państwa. Przy jednym ołtarzu klękają ci, którzy inaczej patrzą na jutro naszej Ojczyzny. I w tym tkwi największa siła wiary: potrafi ona przekroczyć mury, które na co dzień wznosimy między sobą.

​Listopad w polskiej tradycji ma niezwykłą, niemal namacalną scenerię. Poranki otulone są mgłą, na cmentarzach tysiące zniczy rozbłyskują ciepłym, migotliwym blaskiem, a w powietrzu unosi się zapach chryzantem i wosku. Gdy stajemy przy grobach naszych bliskich, łatwo o smutek czy nostalgię. Jednak Kościół w te dni – Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych – zaprasza nas do czegoś znacznie głębszego niż tylko ludzka pamięć: do przeżywania chrześcijańskiej radości i nadziei, które zakorzenione są w tajemnicy Świętych Obcowania.

​Czym właściwie jest ten czas i jak możemy realnie pomóc tym, którzy odeszli przed nami? Odpowiedzią są dary, które Kościół składa w nasze ręce: odpusty zupełne i cząstkowe.  

​Tajemnica Świętych Obcowania – niewidzialna sieć miłości

​Zanim sięgniemy po dar odpustów, warto przypomnieć sobie fundament naszej wiary, który wyznajemy w Credo: „Wierzę w obcowanie świętych”.

​Co to oznacza? Kościół nie jest jedynie ziemską organizacją, ale żywym organizmem – mistycznym Ciałem Chrystusa.

​Szkielety, wiedźmy, zakapturzone postacie, świecące dynie i wciąż powtarzające się pytanie: „Cukierki albo psikus?”. To widok, który jeszcze kilkanaście lat temu budził w Polsce zdziwienie, a dziś stał się stałym elementem jesiennego krajobrazu. Z roku na rok celebrowanie Halloween wchodzi w naszą rzeczywistość coraz śmielej – w szkołach organizowane są przebierane bale, witryny sklepowe przeplatają się motywami grozy, a kultura kosmopolityczna zdaje się całkowicie wypierać rodzimą pamięć o zmarłych.

​Gdy tekst ten, pod tym samym tytułem, ukazał się po raz pierwszy – dokładnie 15 lat temu "W Rodzinie Józefa" 08/2011 (90), s. 13 – zjawisko to było dla wielu nowinką z Zachodu. Dziś widzimy wyraźnie, jak bardzo zakorzeniło się ono w przestrzeni publicznej. Warto więc na chłodno, z perspektywy czasu, postawić pytanie: z czym tak naprawdę mamy do czynienia i dlaczego jako chrześcijanie nie powinniśmy przechodzić obok tego obojętnie?

​Słowa, które kryją więcej, niż nam się wydaje

​Najpierw przypomnijmy znaczenie samego słowa „Halloween”. Okazuje się, że nie jest ono niczym innym jak tylko zniekształceniem określenia pochodzącego z Irlandii: All Hallows' Eve, to znaczy: wigilia Wszystkich Świętych – ta sama, którą Kościół obchodził niegdyś uroczyście do 1955 roku.

Środa to dla wielu z nas wyjątkowy dzień w tygodniu. Gdy słońce powoli chyli się ku zachodniemu horyzontowi, a codzienne obowiązki ustępują miejsca wieczornemu wyciszeniu, w naszym kościele dzieje się coś niezwykłego. O godzinie 18:00 świątynia na powrót napełnia się życiem. Rozbrzmiewają znajome dźwięki, a wierni gromadzą się wokół ołtarza, by wspólnie powierzyć swoje troski Tej, która nigdy nie odmawia pomocy.

​Matka, która słyszy każde serce

​Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy, znajdująca się w naszym kościele na ścianie po lewej stronie od ołtarza głównego, jest nam bliska od pokoleń. Jej spojrzenie – głębokie, pełne czułości i zrozumienia – skierowane jest nie tyle na trzymane w ramionach Dzieciątko, ile prosto na nas. Przypomina nam, że w każdej, nawet najtrudniejszej życiowej burzy, mamy potężną Orędowniczkę.

​Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy to coś więcej niż tylko nabożeństwo. To duchowy azyl, w którym możemy zrzucić ciężar codziennych trosk, lęków o przyszłość, problemów rodzinnych czy zawodowych. Odczytywane na głos intencje – te pełne wdzięczności za otrzymane łaski, jak i te wołające o ratunek w chorobie czy zwątpieniu – tworzą żywą mozaikę ludzkiego życia. Kiedy modlimy się razem, doświadczamy, że nikt z nas nie jest w swoich zmaganiach sam.

19 października to data, która na trwałe wpisała się w polską historię i kalendarz liturgiczny. Tego dnia Kościół wspomina błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszkę – kapłana, który swoim życiem i męczeńską śmiercią udowodnił, że miłość i prawda są potężniejsze niż strach i przemoc. Nieprzypadkowo właśnie ta data stała się dniem ustanowionego przez Sejm RP Narodowego Dnia Pamięci Duchownych Niezłomnych.

​Człowiek, który wybrał prawdy proste

​Ksiądz Jerzy Popiełuszko nie szedł do polityki – szedł do ludzi. Jako skromny wikariusz z warszawskiego Żoliborza, a zarazem duszpasterz ludzi pracy i „Solidarności”, stał się głosem tych, których próbowano uciszyć w czasach mrocznego komunizmu. W jego słynnych Mszach za Ojczyznę uczestniczyły tłumy. Nie naświetlał skomplikowanych teorii; przypominał rzeczy fundamentalne: o godności ludzkiej pracy, o prawie do wolności, o tym, że Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek.  

​Jego najprostsza, a zarazem najtrudniejsza do realizacji zasada brzmiała: „Zło dobrem zwyciężaj”. Nie nawoływał do nienawiści wobec oprawców, choć sam był przez aparat państwowy inwigilowany, nękany i w końcu brutalnie zamordowany w październiku 1984 roku. Tamtej jesieni oprawcy chcieli zabić człowieka i zamknąć mu usta, a tymczasem otwarli drzwi do jego duchowego zwycięstwa, które do dziś porusza serca.

​Mamy już za sobą pierwszą połowę października – miesiąca, który w Kościele jest w szczególny sposób poświęcony modlitwie różańcowej. Zanim spojrzymy na to, co jeszcze przed nami, chcemy z całego serca podziękować wszystkim, którzy już teraz tworzą tę wyjątkową modlitewną wspólnotę w naszym kościele. Dziękujemy za każdą obecność, za paciorki przesuwane w ciszy, za wspólny śpiew i za to, że w zabieganym tygodniu potraficie znaleźć czas, by zatrzymać się przed Bogiem. Wasza obecność to dowód na to, że modlitwa ma wielką moc!

​Październikowy półmetek – czas, by dołączyć!

​Październik powoli wchodzi w swoją drugą połowę, ale to wcale nie oznacza, że jest za późno, by zacząć. Wręcz przeciwnie! To idealny moment, aby podjąć nowe wyzwanie i dołączyć do nabożeństw różańcowych, które odbywają się w naszym kościele codziennie od poniedziałku do soboty o godzinie 17:15, a w niedziele o godzinie 16:30.

​Różanec to nie tylko pobożna tradycja czy monotonne powtarzanie formułek. To szkoła pokoju serca, medytacja nad życiem Jezusa i Maryi oraz przestrzeń, w której każdy z nas – bez względu na wiek – może powierzyć swoje codzienne troski, radości i intencje.